|
| Halina Kasperska (Szymańska): Sadzimy las |
|
|
| Halina Kasperska-Szymańska |
|
|
| Halina Kasperska-Szymańska - sierpecka nauczycielka języka polskiego, autorka młodzieńczych wspomnień "Sadzimy las" |
|
|
| Halina Kasperska-Szymańska podczas pracy |
|
|
| Czyn społeczny, lata powojenne. |
|
|
| Czyn społeczny na skwerku przy Placu Zygmunta Wolskiego (po 1990 r. Placu Fryderyka Chopina), lata 70. XX wieku. W tle jatki miejskie. |
|
|
| Fragment wiersza Eugeniusza Żytomirskiego "Chwała Rzeczypospolitej" |
|
|
| Kamienica Kasperskich przy ul. Konstytucji 3 Maja, fot. po 2000 r. |
|
|
| Dawna dzielnica Czałpin. Na zdjęciu odrestaurowana zabytkowa kamienica rodziny Kasperskich, dzisiaj jako NFZ Środowiskowe Centrum Zdrowia Psychicznego Dla Dzieci i Młodzieży w Sierpcu. Fot. 10.05.2026 r. |
|
Jak zabawnie wyglądają dzisiaj uczennice i uczniowie kl. III i Ic. Dziewczynki, jak babusie w chusteczkach, zawiązanych pod brodą, chłopcy szpadle oparli o ramiona, a wielu z nich trzyma w ręku duży koszyk, w którym znajdują się dobre rzeczy, jak bułeczki, wędlina, a czasem słodkie ciasto.
Ustawiliśmy się w dwuszereg na szkolnym podwórzu. Co to jest? Co to znaczy? Pytają się wszystkie klasy. My nic nie odpowiadamy. Jesteśmy dzisiaj ponad sprawy szkolne. Zagadkę wyjaśnia dopiero p. Dyrektorka, która w tej chwili wychodzi na boisko. Wita nas miłym uśmiechem, a ciekawskim oświadcza, że idziemy sadzić las! Na pewno niektórzy nam zazdroszczą. My nie mamy dziś ani matematyki, ani fizyki! Idzie z nami pan profesor, którego nazwaliśmy "figurą geometryczną".
O godzinie ósmej wychodzimy. Obok nas jedzie zmobilizowana armia na rowerach. Każdy rowerzysta zawiesił na ramie tuzin koszyków. Przypominamy sobie, jak to podczas okupacji niemieckiej, dzieci zbierały kamienie. Czy dzisiejsza nasza wyprawa nie przypomina czasem "epoki kamiennej" naszego życia? Nie, te czasy minęły bezpowrotnie. Dziś idziemy z pieśnią na ustach, z przekonaniem, że pracujemy u siebie i dla siebie, na polecenie naszych władz:
"Zasadzimy wielki las,
małe sosny, dęby małe,
aby rosły, by szumiały
w nieba błękit".
Mimo, że jest to wczesna wiosna, jest ciepło. Jesteśmy za miastem. Zza czarnej ławy lasów, ukazuje się kula słoneczna. W powietrzu czuć woń wczesnych kwiatów, młodych traw zlanych rosą i świeżo z nabrzmiałych pączków rozwiniętych. Nad strumieniami złocą się łotocie, jak bogate szycie na zielonym kobiercu. My wciąż idziemy. Pan profesor nas pociesza, że to już bardzo blisko. Śpiewa nam różne piosnki i nastrój panuje miły i swobodny. Nareszcie na horyzoncie ukazuje się las. Serca walą nam jakby młotem. Wchodzimy do tej zaczarowanej krainy, krainy zwierząt i ptactwa. Jak tu cudnie! Ptactwo budzi się ze snu. Słychać świsty, nawoływania. Każde drzewo gra inaczej, leśniczy tłumaczy nam żale brzozy, potrząsającej długimi warkoczami, szum sosen, żałosne szelesty jodeł. Wiatr idzie, stąpając po wierzchołkach drzew. Ponad lasami płyną zarumienione chmury. Na każdej gałęzi szczerbiocze ptaszek, w każdym promieniu gra złota muszka. Stajemy u celu naszej podróży.
Następuje chwilowy odpoczynek. Każdy wyciąga coś z koszyka. Ale, szkoda marnować czasu, więc dalej do roboty! Leśniczy wyznacza nam pracę. Jedni segregują sadzonki, inni roznoszą je, jeszcze inni znów sadzą. Ile przy tym krzyku, wrzawy! O dwunastej mamy przerwę obiadową. Wśród gąszczów znajdujemy polankę i tu spożywamy swoje zapasy. Po obiedzie śpiewamy piosnki. Zaniepokojone naszym głośnym zachowaniem podniosło się na jeziorze wodne ptactwo, zaszeleściło w krzewach. A nasza pieśń przebrzmiała chórem, za nią płynie druga, piękniejsza, a echo niesie ją w dal. P. Profesor, jak zwykle, miły, pogodny i dowcipny. Pokazuje nam różne sztuki. Oto jedna, która nas najbardziej zainteresowała. Kładzie na łące dwie czapki. Pod jedną znajduje się torebka. Za pomocą "czarów" torebka ma przejść spod jednej czapki pod drugą. A jakie przy tym robi miny. Prawdziwy czarownik. Nareszcie, po upływie kilku minut, oświadcza, że czar został spełniony. Ciekawsi chcą się natychmiast przekonać o mocy naszego czarownika, lecz tu p. Profesor mówi, iż to nie sztuka aby torebka przeszła, ale musi z powrotem wrócić na swoje miejsce. I rzeczywiście torebka, tu gdzie leżała, tam i leży. Małe dziewczynki są rozczarowane i niedowierzająco pytają, czy naprawdę ona przeszła.
O godz. 6-ej kończymy pracę i rozpromienieni, ale i trochę zmęczeni, wracamy do domu. Pan Nadleśniczy wraca z nami, aby prosić p. Dyrektorkę, abyśmy przyszli jeszcze jutro. Nam w to graj! Jutro nie ma lekcji! Co za szczęście. Lecz nazajutrz rozczarowani jesteśmy z powodu zmiany p. Profesora. Nie zapowiadamy sobie miłego spędzenia czasu. Ten Profesor jest groźny, lubi stawiać dwójki. Z początku widać rozkapryszone minki. Nikt nie śpiewa. Młodzież długo nie umie być smutna. Wkrótce cała drużyna wesoło śpiewa. Okazało się, że i ten Profesor jest bardzo miły i dobry. Biega wszędzie, zachęcając nas do pracy. Chwali swoją pierwszą klasę, ponieważ jest jej wychowawcą. Klasa III czuje się pokrzywdzona. Za to chwali nas leśniczy, gdyż sadzimy z wielką dokładnością. Praca idzie nam jak z płatka. P. Profesor ma aparat, więc po skończonej pracy będziemy robić zdjęcia. A przed leśniczówką jest patefon. A więc w tany! Chłopcy proszą dziewczynki i pary suną jedna za drugą. Lecz muszę przyznać, że chłopcy pochowali się w mysie dziury i zaledwie kilku dotrzymało placu. Czas szybko płynie. Musimy wracać. Wracamy radośni i zadowoleni poczuciem dobrze spełnionej dobrej pracy, rozradowani miłym nastrojem...
Sierpc, dn. 17 maja 1945 r.
Hala Kasperska
Klasa III
Od redakcji:
Po 1945 roku zalesianie stało się masową akcją społeczną mającą na celu odbudowę zasobów leśnych zniszczonych wskutek działań wojennych i nadmiernej eksploatacji przez okupanta, a także zwiększenie lesistości kraju. W akcjach masowo uczestniczyła młodzież szkolna, harcerze oraz pracownicy. Tzw. czyny społeczne to aktywność, która tuż po II wojnie była elementem dnia codziennego lokalnych społeczności. W ramach czynów porządkowano w Sierpcu parki, ulice, a w najbliższej okolicy sadzono lasy.
Z opowieści bije energia i entuzjazm pokolenia, które z ogromnym zapałem rzuciło się w wir odbudowy ojczyzny. Wymarsz z koszykami pełnymi prowiantu, radość z uniknięcia lekcji fizyki czy matematyki, wspólne sadzenie dębów i sosen przy śpiewie piosenek, a nawet magiczne sztuczki profesora i potańcówka przy patefonie - wszystko to składa się na dziecięcą radość z uroków przywróconej normalności. Uwagę zwraca też opisana przez Halę z niezwykłą, poetycką wrażliwością przyroda (gdzie "każde drzewo gra inaczej", a brzozy "potrząsają długimi warkoczami").
Niniejsze wspomnienie z 1945 roku pokazuje jak wyglądała w Sierpcu i okolicach odbudowa codzienności po wojnie i jaką rolę odgrywały w niej szkoła, wspólna praca i kontakt z naturą. Dziewczynka cytuje fragment wiersza Eugeniusza Żytomirskiego "Chwała Rzeczypospolitej". Pamiętała go zapewne jeszcze sprzed wojny, gdyż utwór ten, nadający się do deklamacji zespołowej, często w tym okresie wykorzystywany był podczas akademii szkolnych (zgodnie z zaleceniami ówczesnych władz oświatowych, zob. "Poradnik Oświatowy" 1938, nr 8).
Hala (Halina) w momencie pisania swojej relacji z sadzenia lasu miała 15 lat i była uczennicą III klasy Gimnazjum Powiatowej Rady Narodowej w Sierpcu (późniejszego Liceum Ogólnokształcące), którym kierowała dyrektor Zofia Gałęska. Nauczyciele, pod opieką których młodzież wybrała się do lasu to Paweł Rukuszewicz (uczył fizyki) oraz Roman Michalski (geografia).
HALINA KASPERSKA-SZYMAŃSKA - urodziła się 24 stycznia 1930 roku w Sierpcu. Rodzina Kasperskich była zasłużoną dla Sierpca. Ojciec Haliny, Mieczysław Dionizy Kasperski, był Naczelnikiem Kasy Skarbowej w Sierpcu, dziadek, Józef Kasperski - w 1914 roku był członkiem Miejskiego Komitetu Obywatelskiego, w 1919 roku wybrany radnym miejskim, a w l. 20. XX w. pełnił urząd zastępcy burmistrza Sierpca. Dziadek Haliny wybudował w Sierpcu, przy dzisiejszej ulicy Konstytucji 3 Maja 2 charakterystyczny, przypominający nieco pałac, okazały dom, ulokowany na wzniesieniu (obecnie hurtownia papiernicza i przychodnia lekarska). Halina sierpeckie Liceum ukończyła w 1948 roku, następnie studiowała filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim. Od 1960 roku rozpoczęła pracę nauczycielki języka polskiego w sierpeckim Liceum Ogólnokształcącym, w którym uczyła do 1992 roku (na emeryturę odeszła w 1984 roku, do 1992 roku uczyła w niepełnym wymiarze godzin). Była żoną Kazimierza Szymańskiego, nauczyciela języka polskiego i niemieckiego w sierpeckich szkołach średnich. Zapamiętana została jako spokojna, opanowana, solidna, pracowita i bardzo obowiązkowa nauczycielka. Jej wychowankowie wspominają, że umiała przekazać im swoją sympatię do poezji romantycznej i prozy XIX wieku. W 2005 roku uhonorowana została przez władze miejskie tytułem "Zasłużona dla Miasta Sierpca". Zmarła 5 lutego 2014 roku, spoczywa na Cmentarzu Komunalnym w Sierpcu.
O rodzinie Kasperskich więcej informacji znajduje się na stronie Stary Sierpc
Biogram Haliny Szymańskiej i jej męża Kazimierza Szymańskiego:
M. Staniszewska [Red.], 100 lat Liceum Ogólnokształcącego w Sierpcu 1916-2016, Sierpc 2016
Wspomnienia o Halinie Szymańskiej odnaleźć można:
Mat., Pani od polskiego, "Kurier Sierpecki" 2014, nr 7
Kowalska H., Wspomnienie o koleżance Halinie Szymańskiej (1930-2014), "Nasz Sierpc" 2014, nr 1
Niniejsze wspomnienia pierwotnie ukazały się w "Jednodniówce gimnazjum i liceum sierpeckiego 1945-1946", która w kilku (?) egzemplarzach, w formie maszynopisu, ukazała się w Sierpcu, w 1946 roku, jako praca zbiorowa społeczności szkolnej. W Sierpcu, za sprawą Państwa Huras, zachował się prawdopodobnie jedyny egzemplarz tego unikatowego dokumentu. Z racji tego, że jest on bardzo zniszczony, momentami mało czytelny, uznałam, że najlepszą formą ocalenia zawartych w nim treści i przedstawienia ich "światu", będzie niniejszy dział "Wspomnienia Sierpczan".
Zapraszam Państwa do podzielenia się swoimi cennymi opowieściami o dawniejszym Sierpcu. Ocalmy pamięć minionych zdarzeń i ludzkich losów.
Magdalena Staniszewska
Komentarze do artykułu: brak komentarzy