logo Sierpc online

Newsy | Ogłoszenia | Forum Dyskusyjne | Księga pozdrowień | Hyde Park Zaloguj się | Rejestracja

Co proponujemy:
O mieście
Historia
Kultura
Zabytki
Informator
Sport
Sierpeckie linki
Galeria zdjęć
Archiwum
Strona główna




Newsy Sierpc online
Komentarze | Dodaj własny komentarz Newsy Sierpc online

Janusz Wiśniewski: Powrót z Sudetów do Sierpca

2026-04-06

Janusz Wiśniewski z mamą Janiną i siostrami Krystyną i Zofią przed domem przy ulicy Stodólnej (obecnie Narutowicza). Fot. z książki "100 lat sierpeckiego Oddziału Towarzystwa Naukowego Płockiego" pod red. H. Piekarskiej
Janusz Wiśniewski z mamą Janiną i siostrami Krystyną i Zofią przed domem przy ulicy Stodólnej (obecnie Narutowicza). Fot. z książki "100 lat sierpeckiego Oddziału Towarzystwa Naukowego Płockiego" pod red. H. Piekarskiej

Stanisław Wiśniewski (ojciec Janusza), przedwojenny sierpecki nauczyciel.
Stanisław Wiśniewski (ojciec Janusza), przedwojenny sierpecki nauczyciel.

Hala produkcyjna fabryki "Espera Werke" w Sierpcu
Hala produkcyjna fabryki "Espera Werke" w Sierpcu

Przykładowa legitymacja wywożonych w Sudety sierpeckich pracowników fabryki "Espera Werke"
Przykładowa legitymacja wywożonych w Sudety sierpeckich pracowników fabryki "Espera Werke"

Od chwili zajęcia przez armię radziecką polskiego Mazowsza, a wraz z nim Sierpca, w którym zostawiłem rodzinę, straciłem kontakt z domem. Stało się to 20 stycznia 1945 roku. Byłem w tym czasie w Georgswaldzie, miejscowości położonej w Sudetach, oddalonej od mego domu o 600 km.

Trudno mi wyrazić, w jaki sposób zareagowałem na wieść o cofaniu się armii niemieckiej. Z jednej strony radość, że nasi bliscy doczekali się nareszcie z takim utęsknieniem wyglądanej chwili oswobodzenia, z drugiej strony głuchy żal, że nie jestem razem z nimi, to znów troska o ich bezpie­czeństwo, które przecież w chwili przejmowania miasta przez armię oswobodzicie­lską, było prawdopodobnie, poważnie zagrożone.

Brak jakichkolwiek informacji na ten temat w prasie niemieckiej, pogłębiał mój niepokój. W ciężkiej niepewności minęły cztery długie jak wieki miesiące. Przyszedł maj, a wraz z nim sudecka wiosna, pokrywająca zielenią stoki gór otaczających miasteczko. Dni stały się nabrzmiałe nie tylko wiosennym ciepłem, lecz również niejasnymi wieściami o zbliżającej się ciągle armii ZSRR. Maleńka wysepka polskości, jaką stanowiła nasza gromadka w morzu czesko-nie­mieckiego hitleryzmu, była wulkanem, w którym hartowała się głęboko ukryta radość, triumf, nadzieja zmiany ról. Wkrótce, już wkrótce!

9-go maja wkroczyły do nas pierwsze formacje armii oswobodzicie­lskiej, tym nam droższej i zwiększającej naszą radość, że była to armia polska! Polskie mundury i polskie orzełki na polskich rogatywkach! Tego samego dnia udałem się w powrotną drogę do domu. Zbiegła ona mi szybko. Coraz nowe spostrzeżenia, nowe wrażenia i nowe dumania. Tak bardzo inaczej jest niż wtedy, kiedy nas ewakuowano z Sierpca na zachód, jako fabrykę amunicji. Już wtedy serca nasze drgały radością, bo przecież ewakuacja - to sygnał klęski. Ale wtedy jeszcze dalekiej, panowie naszego życia i śmierci byli jeszcze bardzo pewni siebie.

Do domu, to znaczy do Sierpca, przyjechałem po ośmiu dniach wyczerpującej podróży, poprzedzonej 4-o miesięczną głodówką. Szedłem z dworca wprost do własnego domu. Na jego miejscu zastałem gruzy. Praca całego życia mego ojca! Jego wiara w momencie śmierci, że zostawia rodzinę jako tako zabezpieczoną! Matka moja z siostrami mieszkała obok, jak poinformował mnie spotkany przechodzień. Wszedłem bez pukania i oto jaki widok ujrzałem na wstępie. Przy stole siedzą obie moje siostry pochylone nad odrabianiem zadań szkolnych na dzień jutrzejszy. Był to obrazek, który rozproszył w jednej chwili moją niepewność, czego się jąć na progu wolności Ojczyzny.

Szkoła - przygotowanie się do solidnego życia. Po trzech dniach koniecznego wypoczynku znalazłem się w jej murach. Z miejsca odczułem puls pracy, która tętniła w mym otoczeniu. Zostałem po prostu tak nią ogarnięty, że nie pozostawiła mi czasu na rozmyślania. Wchłonąć jak najwięcej z tego, co było przez 6 lat owocem zakazanym, stało się wyłącznym moim pragnieniem. Powoli jednak przyszło odprężenie i wreszcie mogłem spokojnie patrzeć dokoła. Praca w szkole szła całą siłą młodego pędu, który nie ogląda się poza siebie i nie ma czasu na refleksje. Małe skrawki chwil wolnych od zajęć szkolnych, wypełniała praca na terenie organizacji szkolnych, praca przygotowująca z wielkim nakładem sił i zdolności "stronę duchową" dla społeczeństwa, pod postacią akademii, odczytów, wygłoszeń, mających na celu komentować niektóre fakty, wytwarzając w ten sposób właściwy pogląd społeczeństwa, na dane wydarzenia. Działalność ta spoczęła również głównie na barkach młodzieży i nauczycie­lstwa, jako nie mniej konieczna od samej nauki. Nie chcieliśmy być ostatni, a nawet pragnęliśmy być pierwsi.

Złożyło się tak, że na terenie klasy, w której obecnie jestem, znalazły się jednostki biorące najbardziej aktywny udział w pracy społecznej. Wkrótce ja zostałem wciągnięty w orbitę ich entuzjazmu i wysiłków. Do tej chwili nauka była moim bezpośrednim celem. Teraz zrozumiałem, że jest ona tylko ścieżką, prowadzącą do właściwej drogi, wiodącej do gmachu wspólnej ofiary na gromadzkim stosie darów jednostek dla ogółu. Bowiem my, młodzież Państwa, którego dobro jest wspólnym dobrem wszystkich obywateli, musimy realizować wielkie hasło wielkiego ducha i wielkiego demokraty polskiego: Młodości! Wszystkiego dziedzicu!

O pokolenie przyszłą wiosnę niosące. Serca nasze drżą do tej wiary, że ty się nisko skłonisz do stóp cierpiącego w Ojczyźnie człowieka, a on Cię pasować będzie na swego rycerza. Skłonimy się i zwalczymy zło i wtedy dopiero będziemy mieć prawo do sławienia swojej młodości. "Gaudeamus igitur".

Sierpc, dnia 1.VII-45 r. Janusz Wiśniewski, klasa IV.


 

Od redakcji:

Wspomnienia Sierpczanina Janusza Wiśniewskiego stanowią świadectwo losów polskich robotników przymusowych zatrudnionych w przemyśle zbrojeniowym III Rzeszy. Jego obecność w sudeckim Georgswaldzie (dzisiejszy czeski Jiříkov, małe miasto przy granicy z Niemcami, w 1938 r. włączone do III Rzeszy) u schyłku wojny była bezpośrednim wynikiem przymusowej ewakuacji sierpeckiego zakładu "Espera Werke" w 1944 roku. Fabryka ta, choć oficjalnie zajmowała się produkcją wag, w rzeczywistości wytwarzała utajnione podzespoły wojskowe, takie jak celowniki do dział przeciwlotniczych czy elementy sterów samolotowych.

Z tekstu dowiadujemy się o rozłące młodego autora z matką i siostrami, które pozostały w rodzinnym mieście. Sytuacja ta wynikała z faktu, że późną jesienią 1944 roku, w obliczu zbliżającego się frontu wschodniego, niemieckie dowództwo zarządziło natychmiastową relokację maszyn oraz męskiej części załogi sierpeckiej fabryki do bezpie­czniejszych Czech.

Słowa autora o niemieckich "panach naszego życia i śmierci" oddają brutalne warunki, w jakich funkcjonowali sierpeccy robotnicy przed ewakuacją. Codzienność w fabryce oznaczała dziesięciogodzinne zmiany, głodowe racje żywnościowe oraz ciągłe narażenie na dotkliwe pobicia ze strony nadzorców za najdrobniejsze uchybienia. Wyzwolenie zamknęło ten dramatyczny rozdział, pozwalając wyczerpanemu autorowi na powrót do domu i natychmiastowe zaangażowanie się w powojenną odbudowę polskiego szkolnictwa.

Tekst młodego wiekiem autora obfituje w poetyckie metafory, takie jak określenie polskiej grupy robotników przymusowych mianem "maleńkiej wysepki polskości (...) w morzu czesko-nie­mieckiego hitleryzmu". Słownictwo tekstu jest wyszukane i z dzisiejszej perspektywy miejscami archaiczne, wykorzystujące słowa takie jak "jąć", "dumania" czy "wygłoszeń". Oczytanie młodego mężczyzny, jego znajomość tekstów literackich widać w przytoczonych słowach: "Młodości! Wszystkiego dziedzicu!", które pochodzą z manifestu publicystycznego Stefana Żeromskiego "Słowo o bandosie" (Kraków 1908), będącego hymnem ówczesnego młodego pokolenia, zapowiadającym nadejście lepszych czasów i przezwycięże­nie mroku. Autor przywołuje także studencką pieśń "Gaudeamus igitur". Również zaangażowanie społeczne Janusza Wiśniewskiego świadczy o wyniesionych z domu wartościach (jego ojciec, Stanisław był cenionym przedwojennym nauczycielem i sierpeckim społecznikiem).

===

JANUSZ WIŚNIEWSKI - syn Stanisława Wiśniewskiego (ur. 1898 r. w Białyszewie, gm. Sierpc), inżyniera, absolwenta Wydziału Leśnego Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, od 1928 r. posiadającego uprawnienia do nauczania przyrodoznawstwa w szkołach średnich. Stanisław był nauczycielem gimnazjów w Nowem nad Wisłą, Przasnyszu, a od 1930 r. sierpeckiego Gimnazjum Koedukacyjne­go, gdzie uczył fizyki, biologii i geografii. Równocześnie pełnił obowiązki zastępcy dyrektora szkoły, Leona Pomaskiego.

Rodzina Wiśniewskich mieszkała w Sierpcu przy ówczesnej ulicy Stodólnej (obecnie Narutowicza). Janusz miał dwie siostry: Krystynę i młodszą Zofię. Matką Janusza była Janina Wiśniewska. Ojciec Stanisław, ceniony i lubiany nauczyciel, społecznik, przyjaciel młodzieży osierocił rodzinę w grudniu 1935 roku. Od tej pory obowiązki jej utrzymania spadły na syna Janusza, który w czasie okupacji niemieckiej został pracownikiem założonej przez Niemców fabryki "Espera Werke", oficjalnie produkującej wagi, zaś w rzeczywistości podzespoły wojskowe. Z Sierpczan w fabryce tej pracowali m.in. Eugeniusz Górkowski, Lech Żmijewski, czy Elżbieta Jankowska (z domu Szafrańska). Więcej o fabryce "Espera Werke" przeczytać można w publikacji "Ziemia sierpecka znana i nieznana" pod red. Zdzisława Dumowskiego, t. 1, Sierpc 2007 i w "Almanachu Sierpeckim", t. 1, Sierpc 1997.

O Januszu Wiśniewskim nie udało odnaleźć się żadnych informacji. Jego nazwisko nie figuruje w powojennych spisach absolwentów sierpeckiego Liceum Ogólnokształcącego. W spisach tych widnieją natomiast jego siostry - Krystyna ukończyła szkołę w 1946 roku, zaś Zofia w roku 1950.

===

Niniejsze wspomnienia pierwotnie ukazały się w "Jednodniówce gimnazjum i liceum sierpeckiego 1945-1946", która w kilku (?) egzemplarzach, w formie maszynopisu, ukazała się w Sierpcu, w 1946 roku, jako praca zbiorowa społeczności szkolnej. W Sierpcu, za sprawą Państwa Huras, zachował się prawdopodobnie jedyny egzemplarz tego unikatowego dokumentu. Z racji tego, że jest on bardzo zniszczony, momentami mało czytelny, uznałam, że najlepszą formą ocalenia zawartych w nim treści i przedstawienia ich "światu", będzie niniejszy dział "Wspomnienia Sierpczan".

Jeśli wśród Czytelników niniejszych wspomnień znajdą się osoby, które posiadają informacje na temat losów Autora wspomnień, prosimy o kontakt z Redakcją Sierpc Online.


Magdalena Staniszewska










Komentarze do artykułu: brak komentarzy




Zauważyłeś błąd na stronie?

[x]
O nas | Napisz do nas ^^ do góry


Wszelkie materiały, artykuły, pliki, rysunki, zdjęcia (za wyjątkiem udostępnianych na zasadach licencji Creative Commons)
dostępne na stronach Sierpc online nie mogą być publikowane i redystrybuowane bez zgody Autora.